Czy można chcieć o kimś zapomnieć, a jednocześnie pamiętać każdą chwilę?
To jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi.
Są ludzie, o których próbujemy przestać myśleć. Chowamy zdjęcia, kasujemy wiadomości, unikamy miejsc, które przypominają wspólne chwile. Mówimy sobie: „Muszę iść dalej”.
A jednak wystarczy melodia usłyszana przypadkiem, zapach kawy, znajoma ulica czy zwykłe słowo, by wszystko wróciło.
Dlaczego?
Bo pamięć nie słucha naszych poleceń. Nie można jej nakazać zapomnieć. Zachowuje to, co było ważne – niezależnie od tego, czy przyniosło radość, czy ból.
Może właśnie dlatego próbujemy zapomnieć o człowieku, ale jednocześnie pielęgnujemy wspomnienia. To one przypominają nam, że kiedyś potrafiliśmy się śmiać, ufać, czekać na czyjąś wiadomość i cieszyć się z czyjejś obecności.
Zapomnienie wydaje się czasem prostszą drogą. Ale czy naprawdę chcielibyśmy wymazać z życia wszystko, co nas ukształtowało?
Być może nie chodzi o to, by zapomnieć. Być może chodzi o to, by nauczyć się pamiętać bez bólu...i tęsknić. Ja tęsknię.
Są wspomnienia, które z czasem przestają być ciężarem. Nie znikają. Po prostu przestają ranić. Stają się cichą częścią naszej historii – jak ślady na piasku, które zmyło morze, choć wiemy, że kiedyś tam były.